Calzone
Bardzo długo zastanawiałem się co teraz wykombinować. Po głowie dalej chodziły mi makarony, jednak to staje się powoli nudne. Nie opuściłem jednak do końca Półwyspu Apenińskiego, przeniosłem się z Rzymu w okolice Apulii, skąd według wiki pochodzi tradycyjna wersja calzone. Calzone dostępne jest już w każdej porządniejszej pizzerii, więc nie ma co się rozwodzić nad samą definicją. W googlach znalazłem mnóstwo całkiem różnych przepisów na ciasto, jednak ja chciałem oprzeć się na jak najbardziej tradycyjnej recepturze. Wyczytałem, że do calzone powinno być używane podstawowe ciasto do pizzy, super, to mam nieźle obcykane, więc oparłem się na własnej, doprowadzonej do perfekcji miksturze. Do rzeczy:
Calzone (wersja na 6 dużych porcji) 
Ciasto (tak, tak - to jest TEN przepis na ciasto do pizzy o który dopomina się większość znajomych):
- około 700 g mąki pszennej
- dwie szklanki ciepłej wody
- 15 g świeżych drożdży
- dwie łyżki oliwy z oliwek
- trzy ząbki czosnku
- 1/3 łyżeczki soli
- szczypta cukru
- bazylia, oregano
Sos:
- 100 g koncentratu pomidorowego
- pół puszki pomidorów pelati krojonych
- szczypta soli i pieprzu
- bazylia, oregano
- ostra papryka według uznania
- dwa ząbki czosnku
Farsz:
- 100 g salami (albo innego mięska, wtedy więcej)
- 250 g mozzarelli
- 150 g miękkiego sera żółtego
- dwie czerwone papryki
- czarne i zielone oliwki
- jedna duża cebula
- 200 g pieczarek
- dwa ząbki czosnku
- bazylia i oregano (najlepiej świeże)
Zaczynamy od zrobienia ciasta. Do dużej miski wlewamy wodę, drożdże, łyżeczkę mąki, sól, cukier, zioła, oliwę z oliwek. Mieszamy do rozpuszczenia drożdży i odstawiamy nakryte ściereczkę w ciepłe miejsce na 15 min. Po tym czasie dodajemy posiekany czosnek i sukcesywnie resztę mąki; wyrabiamy ręką ciasto, do czasu, gdy zacznie swobodnie odchodzić od ręki. Uformowane w dużą kulę wstawiamy do lodówki na 30 min (może być dłużej). W tym czasie powinno podwoić swoją objętość. Międzyczasie wrzucamy na patelnię lub woka pokrojoną w kostkę paprykę, posiekaną w piórka cebulę oraz posiekany czosnek i podsmażamy delikatnie na oleju. Wyciągamy z lodówki ciasto, dzielimy na 6 porcji, a następnie formujemy z każdej okrągłe placki jak na pizze. Smarujemy naszym sosem. Na środek każdego nakładamy farsz (przysmażone warzywka+ mięso + pieczarki + ser + zioła). Składamy placki na pół i zaklejamy dokładnie w wielkie pierogi. Kładziemy na posmarowanej oliwą z oliwek blaszce, minimalnie również smarujemy nasze calzone. Wkładamy do nagrzanego na maksa piekarnika (250 st i więcej). Ja piekę z wykorzystaniem termoobiegu i dwóch grzałek, kładąc blaszkę pośrodku. Wyciągamy, gdy ciasto się zarumieni. Podajemy z oliwą z oliwek, a Ci co mają w dupie tradycję mogą dodać ketchup, sos czosnkowy i co tam sobie wymyślą.
w fotkach i jedzeniu :-) pomagała Suza
Oj dobrze ze i w jedzeniu bo nie dałybyśmy rady same :-)
OdpowiedzUsuń