Połowę ostatniego weekendu spędziłem tutaj objadając się do granic możliwości i zdrowego rozsądku. Był pieczony prosiak, bardzo dobre flaki i reszta standardowych weselnych dań, o których nie ma sensu się rozpisywać. Warto jednak wspomnieć o takich cudach:
Apetycznie to na pewno nie wygląda i nie napiszę już co przypomina, aczkolwiek wyglądało zabawnie na stole.Do dzisiejszej notki zainspirowało mnie zupełnie inne danie, które miałem możliwość kosztować po bardzo długim czasie. Mianowicie chodzi o befsztyk tatarski, szerzej znany tatarem. Wiem, że jedzenie tego typu rzeczy na takich masówkach nie jest zbyt mądre, jednak nie mogłem się oprzeć i zakończyłem degustację bodajże na trzeciej lub czwartej porcji.
Czas na mnie:
Befsztyk tatarski
- 250 g polędwicy lub ligawy wołowej
- dwa żółtka
- jedna duża cebula (najlepiej cukrowa / młoda)
- dwa kiszone ogórki
- oliwa
- musztarda
- sól, pieprz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz