Dalej nie mogę oderwać się od włoskiej kuchni, cały czas chodzą mi po głowie tamtejsze przysmaki. Czas na deser. Wyjątkowo prosty, idealnie nadający się do eksperymentowania z dodatkami. Jedyny minus to długi czas oczekiwania, więc minimum 6 h wcześniej musimy przewidzieć czy najdzie nas na coś słodkiego ;-)

Panna Cotta
Składniki:
- 2,5 łyżeczki żelatyny w proszku
- 1 laska wanilii lub 2 łyżeczki aromatu z wanilii
- 250 ml śmietanki kremówki (dobrej jakości, płynnej, z kartonika, UHT, 30% lub 36%)
- 250 ml pełnego mleka
- 80 g cukru
- 1 łyżka rumu (niekoniecznie)
- 1 łyżka białego wina (niekoniecznie)
Żelatynę zalewamy 2 łyżkami zimnej wody, lekko mieszamy i odstawiamy na 5 minut do nasiąknięcia. Do garnka wlewamy śmietankę i mleko, dosypujemy cukier. Podrzewamy do rozpuszczenia cukru. Dodajemy alkohol i aromat/wanilię wydrążoną z laski, chwilę przed zagotowaniem ściągamy z ognia i dodajemy żelatynę. Energicznie mieszamy jedną minutę, aż żelatyna rozpuści się całkowicie. Przelewamy do filiżanek (porcja na 6 filiżanek po ok. 125 ml). Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy osiągnie temperaturę pokojową, wstawiamy panna cottę do lodówki na min. 6 h, a najlepiej na całą noc. Przykrywamy folią, aby nie nabrała innych zapachów. Po tym czasie przekładamy na talerz (możemy pomóc sobie nożem lub zanurzeniem filiżanek na chwilę w gorącej wodzie). Podajemy jak lubimy. Ja uwielbiam z sosem czekoladowym. Polecam również konfitury, sos z trawy cytrynowej itd. itd. Tyle pomysłów ile smaków.
Wzorowałem się na wersji z kwestiasmaku.com
Ok, możemy Cię z Maćkiem adoptować. Będziesz gotował?
OdpowiedzUsuńObawiam się, że Wasza oferta nie jest pierwszą. Wkrótce otwarcie przetargu :-)
OdpowiedzUsuń