sobota, 4 lutego 2012

Pizza ekspresowa

Moja stara, wypróbowana wersja ciasta na pizzę (jest tutaj) miała jedną zasadniczą wadę - musieliśmy przewidzieć ze sporym wyprzedzeniem apetyt, a w trakcie przygotowań zdążyliśmy zazwyczaj najeść się poprzez podjadanie dodatków. Ponadto przynajmniej dwukrotnie musieliśmy ustawiać minutnik, a to żeby nie przerosły drożdże, a to żeby rosnące ciasto nie pożarło nam lodówki. Przyznam też, że mnogość składników sprawiała, że czasem raczyłem Was w tajemnicy ciastem bez oliwy czy soli.

Wszystko wskazuje na to, że o tych wszystkich problemach możemy zapomnieć. A to dzięki nowej recepturze, którą podpatrzyłem u Jamiego Oliviera, w jego kultowym już programie - Nagi szef. Testowanie rozpocząłem jeszcze w ubiegłym roku i pochlebne opinie degustatorów dopuściły mnie do podzielenia się z Wami tą tajemnicą.

Pizza ekspresowa (bez czekania na wyrośnięcie ciasta)

Składniki (6 okrągłych, dużych placków):


  • 1 kg mąki pszenicznej (ja używam typu 650 z LIDLa, chlebowa byłaby też okej)
  • 500 ml ciepłej (nie gorącej!) wody
  • 75 g świeżych drożdży (lub 21 g w proszku)
  • pół łyżeczki soli
  • łyżeczka cukru
  • oliwa do smarowania pergaminu


Kilogram mąki wysypujemy na stolnicę  (taaa, kto ma stolnicę?) na blat, po czym robimy szeroki otwór na środku (coś a'la wulkan). Świeże drożdże rozpuszczamy w wodzie z cukrem (suche mieszamy z mąką), a następnie wlewamy do naszego krateru, uważając, aby nie doszło do zbyt wczesnej erupcji i zalania naszej kuchni. Mieszamy widelcem od wewnątrz, 'wciągając' do wody coraz większą ilość mąki. Gdy masa powoli zacznie przestawać być płynna, zaczynamy ugniatać ciasto rękami (jakieś 6-7 minut, aż stanie się sprężyste i jednolite). Wałkujemy je w gruby wałek i dzielimy na sześć porcji. Przygotowujemy sześć kwadratów z pergaminu. Wałkujemy porcję (ja rozciągam ją rękami) ciasta na posmarowanym oliwą pergaminie (grubość dwóch podstawek pod piwo). Powtarzamy czynność sześć razy, układając ciasto przełożone pergaminem jedno na drugim. Pieczemy od razu lub przechowujemy w lodówce do 2-3 dni (owinięte folią) bądź mrozimy na później. Pieczemy standardowo w maksymalnej temperaturze (250 - 400 st.) najlepiej z termoobiegiem+dola grzałka na drugim poziomie od dołu. Wyciągamy, gdy boki będą rumiane (około 6-7 minut czekania).

W następnej odsłonie zdradzę Wam jaką wersję dodatków najbardziej lubię.



2 komentarze:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...