Kilka lat temu pizza flambee była moją ulubioną pozycją w menu jednej z sieciówek. Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się co to znaczy, dopóki nie spróbowałem flammkuchen robionej przez Niemkę poznaną w Szwecji. Mimo nietypowych dodatków jak marchewka czy por, od razu rozpoznałem ten smak i kilka miesięcy później sam zabrałem się do pracy. Okazało się, że od Alzacji po Badenie-Wirtembergię można znaleźć przeróżne wersje, nazywane z francuskiego tarte flambee lub z niemieckiego flammkuchen. Istnieje również określenie 'pizza Północy'.
Ja użyłem właśnie typowego ciasta do pizzy, choć w oryginale używa się ciasta chlebowego (bez dodatku drożdży). Polecam wypróbować obie receptury.
Flammkuchen
(składniki na 3 duże pizze):
- ciasto na pizzę z 500 g mąki (tutaj przepis)
- dwie średnie cebule
- pół pora (biała część)
- 200 g boczku (cienkie plasterki).
- 500 ml kwaśnej śmietany 18 %
- olej rzepakowy
- sól
- pieprz biały i czarny
Piekarnik nagrzewamy do maksymalnej temperatury (minimum 250 st.), jeśli mamy kamień do wypieku pizzy to nagrzewamy go razem z piekarnikiem. Cebule kroimy w piórka i szklimy na oleju. Po chwili dodajemy pora i drobno pokrojony boczek. Smażymy 3-5 minut, następnie dodajemy śmietanę i dusimy jeszcze kilka dodatkowych minut. Doprawiamy solą i pieprzem. Smarujemy ciasto cienką warstwą śmietany z dodatkami i pieczemy do chwili zarumienienia brzegów (5-7 minut). Najlepiej smakuje z pszenicznym piwem lub kieliszkiem Rieslinga. Zachęcam do małych eksperymentów z dodatkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz