Mamy grudzień. Pamiętajmy do cholery, że za niespełna dwa tygodnie czeka nas cykliczne wchłanianie ogromnych ilości pierogowych ciast, ciasteczek, słodkich ciast, ciast do krokietów no i ton pieczywa. Chyba bym się zastrzelił, gdybym urodził się uczulony na gluten.
Dzięki Bogu, jak na razie mogę jeść wszystko i wcale nie zamierzam zrezygnować z tego przywileju w najbliższym czasie. Dlatego też rozpycham żołądek prostymi pastami, a przy tym gromadzę zapas kalorii na mroźne dni.
Dzisiaj zbiorczo przedstawię wam trzy, bardzo znane wersje past. Nie będzie w tym nic odkrywczego, jednak nie sposób mówić o moim odżywianiu bez wspominania o tych trzech popularnych sosach, wiodących u mnie prym, zaraz przy nieznudzonym Alfredo.
Bolognese (wszystkie wersje na 500 g makaronu - 3-4 porcje)
- puszka pomidorów pelati
- 500 g mielonego mięsa (najlepsza wołowina)
- 4 ząbki czosnku
- dwie średnie cebule
- kilka łyżek oliwy z oliwek
- świeża bazylia, oregano, tymianek
- pieprz, sól
Arrabbiata ( z włoskiego "zdenerwowany" co doskonale oddaje jego smak)
- puszka pomidorów
- cztery ząbki czosnku
- kawałek papryczki chili
- świeża pietruszka (używana częściej niż bazylia)
- sól, pieprz
Pesto Rosso
(z kwestiasmaku.com)
- szklanka suszonych pomdorów w zalewie oliwnej
- 6 czubatych łyżek orzeszków pinii
- 4 ząbki czosnku
- 1 szklanka startego parmezanu
- 20 ziarenek czerwonego pieprzu
- 1 szklanka oliwy z pomidorów suszonych
- 1 puszka pomidorów w sosie pomidorowym
- 2 łyżki oliwy z oliwek(najlepiej paprykowej, ostrej)
- garść liści bazylii
- łyżeczka soli
- szczypta czarnego pieprzu

Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz