Nareszcie mamy wiosnę, mam nadzieję, że tym razem na dłużej. Co prawda przywitałem ją z czymś anginopodobnym, ale już powoli dochodzę do siebie i mogę co nieco ogarnąć bloga i uczelnię. Ten post spowodowany jest głównie bardzo miłym gestem Zajaca i Suzy, którzy podarowali mi na św. Patryka kurs przyrządzania sushi w restauracji Molala. Dzięki wielkie! Do czerwca mam nadzieję, że będę już wymiatał ; )
Poniżej kilka prób z przeszłości. Wspierali: Masia (to ona mnie poznała z tymi specjałami) i Barto (stworzył polską ogórkową wersję :) i pomagał ze zdjęciami).





DIY !*
*- i zaproś mnie ; )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz